Od kilku tygodni w kurnikach i sortowniach jaj panuje duży ruch. Cała produkcja prosto z kurnika trafia do hurtowni i sklepów, a magazyny świecą pustkami.Z powodu skażenia ferm owadobójczym fipronilem, miliony kur za granicą trzeba było ubić. Korzystają na tym krajowi producenci jaj, których cena rośnie. Pięć lat temu po zmianie unijnych przepisów hodowcy niosek musieli zainwestować w nowe klatki. Do dziś nie zwróciły im się te koszty. Dlatego mają nadzieję, że obecna dobra koniunktura potrwa dłużej.