Ewakuowali ludzi, zwierzęta i dobytek. Tym, którzy nie chcieli opuścić swoich domostw, dostarczali wody pitnej. Potem pomagali usuwać skutki powodzi. Tak w 1997 roku działali strażacy. Zarówno zawodowi, jak i ochotnicy. Z wodą – nie tak wielką, na szczęście, jak wtedy – zmagają się zresztą regularnie, choćby podczas wiosennych roztopów. Dziś jednak są znacznie lepiej wyposażeni, by takie działania prowadzić.