Ponoć żołnierze wojsk napoleońskich stracili więcej krwi przez pijawki niż w wyniku ran odniesionych podczas bitew. Postęp medycyny sprawił, że hirudoterapia, czyli leczenie za pomocą krwiolubnych stworzeń, na dziesięciolecia popadło w zapomnienie. Teraz jednak przeżywa swój renesans, bo w warunkach laboratoryjnych nie można wytworzyć aż 200 leczniczych związków chemicznych, które zawiera ślina małych krwiopijców.